Kucharka Zen

Wpis

sobota, 09 czerwca 2012

Orkiszowe bułeczki z marchewką i trochę flow

orkiszowe bułeczki z marchewką i ziarnami   orkiszowe bułeczki z marchewką i ziarnami

Konia z rzędem temu, kto mi fonetycznie zapisze wymowę nazwiska niejakiego Mihaly Csikszentmihalyi. Bo ja nie umiem. Pan Csikszentmihalyi - jak pewnie doskonale wiecie - jest autorem koncepcji flow, takiego euforycznego stanu, kiedy czas staje w miejscu, a my nagle - w pełni skoncentrowani ale i stuprocentowo rozluźnieni - doznajemy życia jakoś tak bardziej intensywnie. Flow to stan, kiedy robimy coś, co już trochę umiemy, ale poziom trudności tej czynności stanowi równocześnie rodzaj wyzwania. Więc następuje taka piękna równowaga między naszymi kompetencjami a tym, jak wymagające jest zadanie. Może przykład: kiedyś uczyłam się tańczyć coś, co nazywało się Street Jazz u pani, która dzisiaj jest bardzo znaną choreografką, a wtedy była bardzo ambitną i wymagającą nauczycielką. To brzmi lepiej niż wyglądało w rzeczywistości, bo ja się uczyłam najbardziej podstawowych podstaw i nawet kurczę proste piruety szły mi jak po grudzie. Więc poziom moich kompetencji był marniutki, a poziom wyzwania zbyt duży. Nastąpiła łatwa do przewidzenia frustracja i zniechęcenie, czyli absolutne przeciwieństwo wymarzonego flow. Innym znowu razem uczyłam się języka obcego i wpisano mnie do grupy o zbyt niskim poziomie. Poziom kompetencji miałam więc dość wysoki, ale poziom wyzwania był za niski. Nuda i beznadzieja. A flow? Flow przychodzi znienacka. Jak dzisiaj, kiedy zaczęłam gnieść ciasto na moje bułki. Ponieważ nie pierwszy raz zagniatałam ciasto, czynność ta nie stanowiła dla mnie nowości. Ale że to wcale nie łatwe i wcale nie oczywiste, miałam poczucie, że nadal się uczę, że jeszcze nie osiągnęłam wyżyn, o jakich marzę. Niby każdy głupi potrafi miąć ciasto w dłoniach. Ale żeby naprawdę dobrze je wyrobić, trzeba posłużyć się bardzo specyficzną techniką (taką jak ci panowie szefowie kuchni w telewizji, którzy wprawnymi, szybkimi, efektownymi ruchami nadgarstka przerzucają ciasto, rozpłaszczają i znowu przerzucają), a którą dopiero zaczynam opanowywać. No i nagle, niespodziewanie, ni stąd, ni z owąd, poczułam, że już umiem. Że moja głowa i moje nadgarstki rozumieją istotę tej techniki. Że ją "czuję". Zrobiłam się jakaś taka lekka i żywa, miałam ochotę zatańczyć i zaśpiewać z radości (ale za oknem śpiewała już konkurencja, więc zrezygnowałam). Uwielbiam to uczucie. Uwielbiam po prostu. Chcę jeszcze :)

orkiszowe bułeczki z marchewką i ziarnami    orkiszowe bułeczki z marchewką i ziarnami  

Orkiszowe bułeczki z marchewką, sezamem, siemieniem i czarnuszką

Według świeżo przeze mnie zakupionej (14.99 PLN!!!) książki "6 kilo w 6 tygodni" te bułeczki mają niski indeks glikemiczny, czyli nie powodują nagłej eksplozji cukru we krwi, a potem równie nagłego zjazdu energetycznego, bo zawierają odżywcze i "powolne" węglowodany i całą masę innej dobroci, ale nie powinno się ich spożywać zbyt dużo naraz. Dwie, może trzy na tydzień, twierdzą autorzy. Taaa... Zmniejszyłam więc liczbę podanych w książce składników o połowę, a i tak wyszło mi dziesięć pięknych, okrągłych buł, więc będę musiała część z nich oddać jutro ojcu, który zostaje sam w domu, bo mama pojechała nad morze z wnukami. A drugą część skonsumuję sama, z super smaczną pastą buraczano-fasolową z bułgarskim serkiem. Może mi akurat do jutra dojrzeje awokado (podobno trzeba owinąć gazetą? Może owinę?), to będzie fajna kombinacja.

orkiszowe bułeczki z marchewką i ziarnami     orkiszowe bułeczki z marchewką i ziarnami

Składniki: około 120g świeżych drożdży, szklanka letniej wody, 2 młode marchewki, 50g nasion słonecznika, 25g mielonego siemienia, 50g sezamu, 50g kaszy jaglanej, 50g płatków gryczanych (niekoniecznie), szczypta soli, niecała łyżka syropu z buraków (ja miałam buraczano-jabłkowy), około 500g mąki orkiszowej pełnoziarnistej albo typu graham. Do dekoracji: 1 jajko i dowolne nasiona lub suszone owoce.

Instrukcja: Rozkruszcie drożdże w dużej misce. Dolejcie letnią wodę i rozmieszajcie tak, żeby drożdże się rozpuściły. Obierzcie marchewki i zetrzyjcie je na drobnej tarce, dorzucając do miski z drożdżami. Dodajcie pozostałe składniki ciasta, oprócz mąki, i zamieszajcie. Dosypujcie mąkę po trochu, stopniowo wyrabiając ciasto aż osiągnie stałą (w przeciwieństwie do płynnej i gazowej) i gładką konsystencję - będzie elastyczne i przestanie kleić się do rąk. Przykryjcie ciasto i zostawcie na około 40 minut w ciepłym miejscu. Wyłóżcie na umączoną stolnicę i wyrabiajcie (to tutaj ogarnęło mnie prawdziwe euforyczne flow!) aż stanie się całkiem gładkie. Uformujcie z ciasta wałek i podzielcie na dziesięć równych części, z których utoczycie bułeczki. Bułeczki ułóżcie na pokrytej papierem do pieczenia blasze, przykryjcie ściereczką i odstawcie na kolejne 30 minut. Posmarujcie bułeczki roztrzepanym jajkiem i posypcie ziarnami lub owocami. Wstawcie na mniej więcej 10 minut do rozgrzanego do 225 stopni piekarnika. A potem jedzcie na zdrowie! Smacznego!

orkiszowe bułeczki z marchewką i ziarnami      Embed_nsj2gwrqeonpb7djb11bk8mkwrrzkqzz

 

http://zenq.blox.pl / http://krzywerysunki.blox.pl / FB - ZenQ

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
zdrowiej
Czas publikacji:
sobota, 09 czerwca 2012 19:30

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • sowa_nie_sowa napisał(a) komentarz datowany na 2012/06/09 20:16:46:

    Robiłam placki ziemniaczane z marchewką, bułeczek jeszcze nie, czyli wszystko przede mną:)
    A nazwiska tego pana też nie potrafię wymówić; mówię w skrócie Ciszenmihali;)

  • zdrowiej napisał(a) komentarz datowany na 2012/06/09 20:26:02:

    Wygląda całkiem wiarygodnie w Twoim wykonaniu. Tak czy tak, na pewno lepiej mówisz niż ja, bo ja po prostu unikam jakiejkolwiek konieczności wymawiania tego nazwiska ;)))

  • czerwonyberberys napisał(a) komentarz datowany na 2012/06/09 21:01:22:

    czikszent michali czyli michał cinkciarz ;))) jeeeaaah zaliczyłam floł ;)

  • zdrowiej napisał(a) komentarz datowany na 2012/06/10 08:17:54:

    O, może tak to zapamiętam :) Nie wygląda wcale tak trudno :)))

  • zdrowiej napisał(a) komentarz datowany na 2012/06/10 08:20:41:

    Berberysie: A kiedy i jak? Ja tak lubię opowieści o zaliczaniu flow :)

  • Gość Wiera napisał(a) z 31.6.244.* komentarz datowany na 2012/06/10 11:43:14:

    Potrafię mieć "flow" przez cały dzień po zarwanej nocy. Też się liczy?
    Bardzo miłe te bułeczki. Czy smak marchewki jest bardzo wyczuwalny? Szczerze mówiąc wolałabym, żeby było go czuć ;)

  • zdrowiej napisał(a) komentarz datowany na 2012/06/10 13:50:28:

    Dawno nie zarywałam nocy. Może trzeba czasem? A marchewki nie czuć za bardzo, więc można jej pewnie dodać trochę więcej. Marchewka fajne warzywo :))

Dodaj komentarz