Kucharka Zen

Wpis

piątek, 14 kwietnia 2017

I wstyd i wstyd

Odzyskuję po trochu czucie tu i ówdzie. Czuję w sobie jak się poruszają drżąco, wiotko na wietrze kwietniowym gałązki forsycji. Wątłe. Sama się wątła czuję w tym solidnym betonowym, rozpędzonym mieście. Czasem.

Czuję w sobie jednego ze swoich szefów, jak wymęcza ze swojego hermetycznego, oddzielonego wnętrza towarzyskie rozmówki, jak odzwyczajony od bycia zabawnym dziwi się, że śmiejemy się nagle z jego anegdoty, a tydzień później, dla eksperymentu, próbuje znów opowiedzieć żart i wtedy też, ku jego zaskoczeniu, odzwierciedla się w naszym śmiechu jego możliwa nowa odsłona, dawno zapomniany uroczy on.

Czuję w sobie smaki kiedy gotuję. Wiem dokładnie, chociaż nie spróbowałam, jak się złoży w całość majonez i oliwa i ocet balsamiczny i musztarda z Dijon. Byłam w Dijon. Czułam w sobie sówkę wyrzeźbioną na ścianie katedry, wygłaskaną spojrzeniami tysięcy turystów, pozbawioną pierwotnych detali wiatrem i słońcem i deszczem i wojnami i obojętnością.

Czuję w sobie chwilową fascynację, nadzieję na coś dotkliwie absolutnego, która przemknęła przez twarz temu architektowi z długim kucykiem, na zebraniu wspólnoty, kiedy zobaczył moje obojętne zaciekawienie, moją życzliwą wsobność. Zaczął nagle opowiadać o rajdach, o wyścigach, w których bierze udział, przypomniało mi się bycie młodym i witalnym i jedynym we wszechświecie i jednym z kosmosem.

Moje czucie jest moje.

Nawet wstyd. Tak bardzo się chciałam nie wstydzić. A czuję, czuję, czuję tyle starego i nowego wstydu, swojego, nie swojego. Zaczynam je wszystkie odróżniać, przesiewać. Wstyd, że jestem za gruba - do kosza. Że za mało ćwiczę - do przemyślenia. Że nie bywam w teatrze - do zignorowania. Że nie prowadzę samochodu, bo nie mam prawa jazdy - do przyjrzenia się. Że nie spełniam oczekiwań innych - do czułego wyśmiania.

http://zenq.blox.pl / http://krzywerysunki.blox.pl / FB - ZenQ

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
zdrowiej
Czas publikacji:
piątek, 14 kwietnia 2017 18:33

Polecane wpisy

  • Wglądy Wonder Woman

    Wciągnąwszy na siebie koszulkę z symbolem Wonder Woman, a na nią szarą bluzę z tą samą komiksową nadkobietą, poszłam spalić trochę czekoladowego tortu na z

  • Wiedźma na sobotę

    Czasem czytam, za każdym razem w punkt:  https://wiedzmaradzi.pl/2017/09/08/zaganianie/ A tymczasem idę prasować i lepić pierogi, ale tylko dla siebie i os

  • Szymborska na piątek

    "Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością. Przepraszam koniecznośc, jeśli jednak się mylę. Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje. N