Kucharka Zen

Wpis

niedziela, 16 lipca 2017

Szarości

Olśniło mnie na 1120 kilometrze autostrady rozciągającej się z północy na południe, olśniło mnie sztywną już od monotonii, katatoniczną z nudów, zaczęłam odpływać w wolne skojarzenia. Byliśmy w Niemczech, przejeżdżaliśmy właśnie przez Monachium. Przywitał nas biały, plastikowy kosz stadionu Bayern Munchen. A potem solidna ściana szkła i betonu, szare tunele i bure ekrany dźwiękoszczelne. Wieżowce i hale przemysłowe. Anonimowe okna, a za nimi dobrze pochowana tajemnica prywatności. Wokół nas błyszczały w słońcu powtarzalne mordki niemieckich maszyn - Audi, Opel, BMW i Mercedes - znów praktycznie srebrne, czarne, granatowe, żeby nie było widać zacieków. Olśniło mnie. Czytam właśnie wieczorami cienką książeczkę mojego ulubionego brytyjskiego artysty Graysona Perry o męskości i kobiecości. Grayson zna się na architekturze i projektowaniu przemysłowym, więc dużo pisze o tym, w jak ogromnym stopniu urbanistyka, architektura i dizajn odzwierciedlają dominację mężczyzn, męskiej perspektywy i męskich potrzeb - nie tylko wśród projektantów i budowniczych, ale przede wszystkim w mentalności naszych decydentów, urzędników i administratorów. Znacie te słynne badania, które uświadomiły zachodniemu światu, że większość kobiet pracujących w biurach permanentnie marznie, bo termostaty ustawione są na męską temperaturę optymalną, niższą niż damska? Okej, tyle już mniej więcej wiedziałam. Miasta takie jak Warszawa, miejsca takie jak Mordor, zbudowane są pod biurowców-kierowców i pod kątem szybkiego, bezbolesnego poruszania się, kosztem spacerów, rowerów, placyków, parczków i spotkań towarzyskich w przyjaznej, cichej atmosferze. Kosztem estetycznej różnorodności. To, czego nie wiedziałam, dopowiedział mi Grayson Perry. Chociaż hołubimy architektów takich jak Gaudi czy Hundertwasser, za ich organiczną, witalną, zmysłową kolorowość, przeważająca większość miejskich projektantów wybiera szarość, srebro, czerń, granat czy brąz. Wejdźcie do sklepu z męskimi ubraniami i zobaczycie tę samą gamę barw - z dodatkiem może khaki czy beżu. Perry opisuje kuszącą teorię, według której statystyczny mężczyzna, którego prehistoryczny odpowiednik polował, więc potrzebował widzieć świat monochromatycznie, pod kątem kontrastów i nagłych ruchów, dzisiaj też ma taki aparat wzroku - i też patrzy szarościami. Ta sama teoria stwierdza, że prymitywne kobiety - zbieraczki - musiały być wyczulone na czerwienie i fiolety jagód czy grzybów i wykształciły mocno zniuansowane widzenie. Wśród moich znajomych dziewczyny regularnie edukują chłopaków przy okazji urządzania mieszkań - między łososiowym, brzoskwiniowym i pomarańczowym jest różnica. Wśród panów zdarza się dużo więcej daltonistów, więc może coś jest na rzeczy. Ja wiem na pewno, że kiedy mknę szarym samochodem po szarym betonie wśród szarych ekranów i srebrnych anonimowych budynków tylko po to, żeby szarym garażem przejść do szarego lobby, a srebrną windą przejechać na resztę dnia do szarego biura z szarą wykładziną i stukać palcami w ciemnoszary komputer, coś w mojej duszy umiera. Przynajmniej na tapecie mam zdjęcie włoskiego jeziora Iseo, w którego stronę mkniemy właśnie trójpasmową szarą wstęgą wśród drzew.

http://zenq.blox.pl / http://krzywerysunki.blox.pl / FB - ZenQ

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
zdrowiej
Czas publikacji:
niedziela, 16 lipca 2017 22:19

Polecane wpisy

  • Piszę piszę

    Czasami boję się pisać, tak bardzo bezpiecznie czuję się wśród liter, tak kołysze mnie w spokój stukanie delikatne w klawisze. Zdradliwie prawie, a co jeśli str

  • Izba przyjęć. Druga rano.

    "Może pan się zaopatrzyć w wodę, kanapki, z sześć godzin się zejdzie". W niewielkim pomieszczeniu poczekalni stało około trzydziestu granatowych, niewygodnych k

  • Na twardo

    No więc, po pierwsze, był ich cały koszyk. Prawdziwy, pleciony ręcznie, wiklinowy, wypełniony precyzyjnie ułożonym stosikiem nadal ciepłych jaj na twardo jeszcz