Kucharka Zen

Wpis

piątek, 08 grudnia 2017

Szymborska na piątek

"Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością.
Przepraszam koniecznośc, jeśli jednak się mylę.
Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje.
Niech mi zapomną umarli, że ledwie tlą się w pamięci.
Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę.
Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą.
Wybaczcie mi, daleki wojny, że noszę kwiaty do domu.
Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec.
Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem.
Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piatej rano.
Daruj, szczuta nadziejo, że śmieję się czasem.
Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę.
I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce,
zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym.
Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe.
Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
Powago, okaż mi wspaniałomyślność.
Ścierp, tajemnico bytu, że nie mogę być wszędzie.
Przepraszam wszystkich, że nie mogę być każdym i każdą.
Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia,
ponieważ sama sobie stoję na przeszkodzie.
Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie."

Wisława Szymborska- Pod jedną gwiazdką

 

http://zenq.blox.pl / http://krzywerysunki.blox.pl / FB - ZenQ

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
zdrowiej
Czas publikacji:
piątek, 08 grudnia 2017 13:16

Polecane wpisy

  • Kto napisze historię

    Chodzę po tym moim nieszczęsnym mieście - często skołowana, zagubiona, przebodźcowana - chodzę, a wokół mnie pędzą samochody, ktoś buduje wieżowiec, ktoś zdobyw

  • Kucharka w G'rls Room

    Ej, poszłam dzisiaj na spotkanie z ludźmi, którzy prowadzą prześmiewczy portal i darmową gazetkę na temat absurdów pracy w Mordorze - do sąsiedzkiej kawiarnio-k

  • Bitzu'ist

    Cholera jasna zaczyna coś do mnie docierać. Wcale nie próbowałam przeprowadzać poważnego rachunku sumienia przy okazji pożegnania najdziwniejszego, najmniej sen