Kucharka Zen

Wpis

piątek, 12 stycznia 2018

Kto napisze historię

Chodzę po tym moim nieszczęsnym mieście - często skołowana, zagubiona, przebodźcowana - chodzę, a wokół mnie pędzą samochody, ktoś buduje wieżowiec, ktoś zdobywa miliony, ktoś je homara w restauracji, ktoś traci pracę, ktoś bije żonę, ktoś uprawia najlepszy seks swojego życia. Nic nie rozumiem.

Być może to jest postęp, jeden z tych paradoksów dojrzewania, który, kiedy się go już zaakceptuje, uspokaja. Ale najpierw przeraża. Być może to jest postęp, paradoksalnie, to że się jestem w stanie przyznać do dezorientacji. Wczoraj zgubiłam się w drodze na terapię. Znam tamtą okolicę, bo mieszkałam niedaleko przez parę lat. Bywam tam od roku co tydzień. A jednak się zgubiłam. Lubię i nie lubię się zapodziać."To wielka radość schować się, ale wielka tragedia nie zostać znalezionym." D.W. Winnicott

Chodzę po tym moim nieszczęsnym mieście, niezakotwiczona, niezadomowiona, nieodnaleziona, ścieżkami, co wydają się nowe i groźne niezależnie jak często je wydeptuję. Chodzę po moim kraju, w którym podobno ważniejszy od spacerowicza jest myśliwy. Ważniejsze od żywej, czującej, myślącej kobiety jest zapotrzebowanie jakiegoś wąsatego pana na wielkopańską władzę nad losem i nad wyborami życiowymi wszystkich kobiet. Ważniejszy od mojej godności i mojego komfortu jako pracownika jest zysk jakiejś globalnej centrali gdzieś tam. Jakiegoś gościa młodocianego, który w raju podatkowym wiedzie rentierski byt, a ja mu nie zazdroszczę. Nie. Nie zamieniłabym się z nim wcale.

Chodzę i szukam kontaktu z drugim człowiekiem. 

Nie wiem, jak się duchowo uspokoić, utulić w tym rozedrganiu wielkomiejskim. Pomyślałam dzisiaj, że kiedyś. Kiedyś w przyszłości ten okres w naszej polskiej historii będzie miał swoją nazwę. Jakiś mądry historyk przyjrzy się pobłażliwie i empatycznie naszej szarpaninie społecznej, naszym poplątanym, poszatkowanym, poszarpanym biografiom niespełnionym i nada tej hybrydzie feudalno-neoliberalnej ładną nazwę i ludzie, mądrzejsi od nas tylko pozornie, mądrzejsi bo już w innej epoce zamieszkali, i ludzie pokiwają z politowaniem głowami i powiedzą, boże. Boże, jacy oni biedni byli, jaki wyzysk, jaki nieludzki, bezsensowny system, ten smog, ten hałas, te tłumy bezdomnych, niezakotwiczonych korpo-obywateli przewalające się samochodami, metrem, samolotami w tę i we w tę, mylące ciepłą długotrwałą więź z lajkami na fejsbuku, jak można było tak żyć, jak oni to wytrzymywali? I otrzepią się szybko, wstaną i pójdą robić swoje w tej przyszłości spokojnej i pełnej samozadowolenia, i pomyślą może przez chwilę:

Jak to dobrze, że żyjemy w XXII wieku. Jak to dobrze, że tamto piekło, które ludzie ludziom. Jak to dobrze, że już po wszystkim. My byśmy nigdy... My nigdy. My już jesteśmy inni.

I rzeczywiście. Stare stoickie powiedzenie, które kiedyś chciałam sobie wytatuować - na nadgarstku, na łopatce, na pośladku, nie wiem sama - brzmi "This, too, shall pass". Bo stoicy mówili po angielsku, oczywiście, memem internetowym od razu, żeby nam tu w dwudziestym pierwszym było łatwiej. This, too, shall pass. To też, jak wszystko, minie.

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,150427,22885774,zycie-w-stolicy-to-szalenstwo-ale-wciagajace-felieton-chutnik.html

http://zenq.blox.pl / http://krzywerysunki.blox.pl / FB - ZenQ

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
zdrowiej
Czas publikacji:
piątek, 12 stycznia 2018 18:44

Polecane wpisy

  • Czereśnie

    krzywerysunki.blox.pl

  • OPR: Zanim zdiagnozujesz u siebie depresję...

    "Zanim zdiagnozujesz u siebie depresję albo niską samoocenę, sprawdź najpierw czy aby nie otaczasz się dupkami." Cytat przypisywany na przemian Zygmuntowi Freud

  • Życie zapisane w ciele

    Początkowo mnie to martwiło. Ta cisza, która we mnie nastała, ta niechęć do zgiełku, to znużenie rozmowami. Wszystko, co dotąd sprawiało mi radość nagle wydało

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2018/01/13 17:55:25:

    nie wierzę, że w XXII wieku będzie inaczej.
    Od czasów Hammurabiego (opisanych, a co wcześniej nikt nie wie) rządził ten, kto miał więcej niewolników.
    Kiedyś bili niewolnika batem, dziś ratą odsetkową. "Kto głodny, ten posłuszny"
    Postanowiłam: nigdy nie będę pracować na żadnego >Pana<.
    Non serviam!!!
    Ja wiem, że to kosztuje...

  • zdrowiej napisał(a) komentarz datowany na 2018/01/13 21:59:49:

    No niestety. Ja bym do "kto głodny, ten posłuszny" dodała "kto zarobiony tak, że nie pamięta jak się nazywa, temu nie w głowie rewolucje".

    Podobno (czytałam) jakiś czas przed Hammurabim był matriarchat ;)

    Ja to nie wiem, jak się odnaleźć w tym systemie. Pracować dla kogoś, pracować dla siebie? Próbowałam jednego i drugiego. Na własnej działalności nie mogłam spać, bo nie wiedziałam kiedy będą zlecenia, a w korpo byłam ciągle chora, bo ciągle był jakiś powód żeby pracować jeszcze więcej. Teraz pracuję w NGOsie na 4/5 etatu i sypiam nieźle i powoli zdrowieję. Więc pewnie każdy sobie wybiera swój model względnej wolności. I jej koszty, co nie?

  • Gość Kamila napisał(a) z *.neoplus.adsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2018/01/16 08:31:59:

    Dzisiaj jest na prawdę ciężko żyć. W mieście, pracując w korporacji to już totalnie.
    Czysty umysł od tych przyzwyczajeń, tego szybkiego życia, pędu nie da rady. Dawniej niewolnicy a dziś niewolnicy podatkowi? Prawda. Również, jednak wątpię że w XXII wieku będzie inaczej. Lajki na facebooku będą się pewnie nadal liczyć. Facebook w Chinach już wprowadził opcję oceny osoby na podstawie wystawienia jej odpowiedniej ilości gwiazdek. W XXII wieku może być jeszcze gorzej i do czego to zmierza.. Świetny, bardzo dobry wpis. Pozdrawiam :)

  • zdrowiej napisał(a) komentarz datowany na 2018/01/16 12:41:08:

    I ja pozdrawiam. Zgadzam się, że historia pokazuje, że mamy jako homo sapiens problem z władzą, dominacją, podporządkowaniem i wyzyskiem. Co epoka to inna odsłona tego samego fundamentalnego kłopotu. Pociesza mnie to, że jednak historia pokazuje, że gatunek ludzki ciągle się czegoś uczy i coś tam poprawia. Pociesza mnie też to, że buddyści (i psychologia kognitywna) mówią, a ja się zgadzam, że na ogół przewidujemy przyszłość na podstawie przeszłości, co oznacza, że nasze prognozy są niedoskonałe, a świat nas jeszcze może zaskoczyć.

  • Gość napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2018/01/16 16:29:37:

    Ja nie bardzo dostrzegam jakieś >pozytywne zaskoczenia< w kondycji i stanie homo sapiens.
    Analizując przeróżne przypadki cywilizacji , ich codziennego życia i prowadzonych zauważyłam tylko jeden >zaskok<: nowe - niespodziewane -techniki wykańczania ludzi i unicestwiania.
    Np. w I wojnie światowej zastosowano gaz bojowy na frontach, a w czasie II WŚ trujący gaz stosowano -niejako chirurgicznie, zabijając w specjalnie skonstruowanych w tym celu komorach. To był też ten niespodziewany >zaskok<, tego nie było nigdy wcześniej.
    Później Japończycy zostali zaskoczeni wielkim rozbłyskiem na niebie w Hiroszimie i Nagasaki. To był dopiero >zaskok<...
    Nie odwracam się plecami od przeszłości -przeszłość też jest pouczająca i potwierdza, co napisałaś: że nasze prognozy są niedoskonałe, a świat nas jeszcze może zaskoczyć.

Dodaj komentarz